środa, 10 sierpnia 2016

Relacja z II pieszej pielgrzymki Tradycji do Gietrzwałdu



Rok minął jak z płatka i w sobotę 25 czerwca 2016 r. wierni Tradycji katolickiej znów wyruszyli na warmińskie ścieżki. Zeszłoroczna pielgrzymka była wielką niewiadomą – trudno było przewidzieć, ile osób się stawi, czy na miejscu wszystko będzie jak trzeba. Tym razem pielgrzymów szło znacznie więcej – nic dziwnego, z samej Warszawy przyjechał ich cały autobus! Wspaniale było zobaczyć znajome twarze z innych miast. Poza pokaźną reprezentacją miasta stołecznego (z przyległościami) z przyjemnością odnotowaliśmy obecność gości m.in. z Trójmiasta, Bydgoszczy, Pułtuska, Łodzi, Poznania, Lublina, Torunia, Tarnowa a także – po raz pierwszy – z Litwy. Byli to rodzice kleryka Tomasa Balsysa, który odbywa formację w Zaitzkofen. Oczywiście z litewskimi wiernymi przybył również ich krajan, a nasz były duszpasterz - ks. Edmundas Naujokaitis, który posługiwał wiernym na Warmii od początku ich kontaktów z Bractwem, i który od sierpnia zeszłego roku znów stacjonuje w przeoracie w swoim rodzinnym mieście – Kownie. Gdy zatrzymaliśmy się na pierwszy postój, ksiądz Edmundas zamiast wypocząć szczegółowo przedstawił historię Gietrzwałdu i niezwykłych wydarzeń, jakie tam miały miejsce w 1877 roku, kiedy to dwóm dziewczynkom objawiła się Matka Boża.


Łącząc eufemizm z dyplomacją można napisać, że pogoda znów dopisała. A dokładniej dało się odczuć obfitą podaż wysokich temperatur i piekących promieni słonecznych. No ale pielgrzym nie narzeka, tylko wytrwale idzie dalej! I jeszcze modli się i śpiewa nabożne pieśni. Na szczęście spora część szlaku wiodła przez lasy, gdzie cienie drzew dawały odrobinę wytchnienia.

Niezmordowanym pielgrzymem okazał się najstarszy z trzech biorących w niej udział kapłanów – ks. Edward Wesołek. Ksiądz tryskał energią i dobrym humorem nawet po kilku godzinach w drodze. Podziw budziły również dzieci, które dzielnie maszerowały, nie ustępując kroku dorosłym.

U celu

Gdy dotarliśmy do Gietrzwałdu, okazało się, że bazylika jest pełna ludzi spoza naszej pielgrzymki, co niestety nieco skróciło nasz grupowy pobyt w tej wyjątkowej świątyni, przed wizerunkiem Pani Gietrzwałdzkiej. Na szczęście było jeszcze mnóstwo czasu na indywidualną modlitwę później. Z bazyliki przeszliśmy przed kapliczkę objawień, a później na salę GOK-u, przygotowaną przez panie z olsztyńskiej kaplicy oraz braci Klausa i Wojciecha.

Na zakończenie pielgrzymki nie mogło zabraknąć tradycyjnej Mszy świętej. Wspólna wiara i język Kościoła w tradycyjnej Mszy pozwalają ludziom z różnych krajów modlić się wspólnie, bez względu na język ojczysty czy różnice narodowe. Tegoroczną pielgrzymkę prowadził Litwin – ks. Edmundas Naujokaitis, oraz Niemiec – ks. Anselm Ettelt, który również celebrował Mszę świętą i wygłosił kazanie. Piękną oprawę śpiewaczą zapewniła schola z Trójmiasta.

Po Mszy świętej w gietrzwałdzkim Gminnym Ośrodku Kultury na pielgrzymów czekał poczęstunek, nie zabrakło też okazji do rozmów na tematy niekoniecznie tradycjonalistyczne…  Zapewne wielu uczestników spotka się już wkrótce na pielgrzymim szlaku wiodącym na Jasną Górę.


Na okrasę tradycyjnie zamieszczam zdjęcia (po kliknięciu zdjęcie się powiększy). Na dobry początek - przybysze z Litwy: ks. Edmundas w swoim żywiole(czyli opowiadający o działalności Bractwa na Litwie) i państwo Balsysowie, rodzice kleryka Tomasa. Mam nadzieję, że za rok znów do nas dołączą na pielgrzymim szlaku.
 

 Wymarsz z olsztyńskich Dajtek:




 Nareszcie trochę cienia...
 Wędrowaliśmy szlakiem świętego Jakuba, wiodącym do Santiago de Compostela, oznaczonym symbolami muszli:
 Marsz ze śpiewem i modlitwą w pięknych okolicznościach przyrody:

Typowo warmińska czerwona cegła i czerwony dach:

  Ksiądz Edward całą drogę był pełen energii...
 
 Ale i najmłodsi dzielnie maszerowali, niektórzy w samej czołówce.
 Ale postój wszyscy powitali z ulgą. No - może poza księdzem Edmundasem - cały czas który inni spędzili odpoczywając poświęcił na prezentację historii Gietrzwałdu i tamtejszych objawień.


 Zaraz czas odpoczynku dobiegnie końca....
 ...i ksiądz Anselm z uśmiechem znów będzie na nogach.
 Niektórzy nieśli do Gietrzwałdu nie tylko swoje modlitwy.

 Z krzyżem w jednej, a z modlitewnikiem w drugiej dłoni kantor z olsztyńskiej kaplicy zaprasza wszystkich w dalszą drogę:

 Szkaplerze na katolickiej pielgrzymce nie należały do rzadkości:
 Gdzieś w... no, gdzieś na szlaku:
 Modlitwa i kolejny postój przy kapliczce
Troszkę się przy tej okazji pogawędziło...
... odpoczęło...
...posiliło...
 Najtrudniejszy był ostatni odcinek
 Ostatnia prosta przed Gietrzwałdem:
 Przegrupowanie przed bazyliką
 Ks. Edmundas regeneruje siły
 Przed obrazem Matki Bożej
 Kapliczka w miejscu objawień
 Ks. Edward opowiada wiernym o tym szczególnym miejscu
 Ks. Anselm Ettelt podczas kazania
 
Do zobaczenia za rok! A może wcześniej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz