Dziś rocznica śmierci Reginy Protmann CSC, założycielki Zgromadzenia Sióstr św. Katarzyny Dziewicy i Męczennicy (zwanych katarzynkami), której życie związane było z Warmią.
Pożyczam fragment ze strony http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/01-18b.php3
Regina Protmann urodziła się w 1552 r. w Braniewie. W domu rodzinnym wzrastała w atmosferze
szczególnej wierności dla religii katolickiej. Od młodych lat
pozostawała pod kierownictwem duchowym jezuitów i należała do założonej
przez nich Sodalicji Mariańskiej. Wyróżniała się urodą, bystrością
umysłu, mądrością, roztropnością. Była wrażliwa na potrzeby i cierpienia
bliźnich.
Kiedy na Warmii wybuchła dżuma, dziewiętnastoletnia
Regina, pobudzona łaską Bożą, opuściła dom rodzinny, by poświęcić się
służbie Bogu i ludziom. Przez 12 lat wraz z towarzyszkami, które
pociągnęła za sobą, oddawała się cichej pracy charytatywnej przy
parafii. Żyła w wielkim ubóstwie. Dawała współsiostrom przykład
gorliwego realizowania charyzmatu, opiekując się chorymi po domach,
ucząc dzieci zasad chrześcijańskiego życia oraz podstaw czytania i
pisania, a także troszcząc się o szaty liturgiczne w kościele. W 1583 r.
założyła nowe zgromadzenie zakonne i przy pomocy swego spowiednika
napisała regułę, zatwierdzoną przez biskupa warmińskiego Marcina
Kromera. Nową wspólnotę zakonną powierzyła św. Katarzynie
Aleksandryjskiej, patronce kościoła parafialnego w Braniewie. Siostrom
katarzynkom, bo tak je nazywano, jako główne zadanie wskazała posługę
chorym, zarówno w domach prywatnych, jak i w przytułkach, oraz
wychowanie dzieci i młodzieży. Z biegiem lat zgromadzenie rozwijało swój
apostolat, inspirowane jej przykładem i czułą opieką. Regina sama
starała się żyć heroicznie, wierna dewizie: "Jak Bóg chce", a Jego wolę
uczyniła swoim codziennym chlebem.
Świątobliwe życie zakończyła wśród
swoich sióstr w Braniewie 18 stycznia 1613 r. Zarówno za życia, jak i w
chwili śmierci otaczała ją sława świętości, która mimo niekorzystnych
warunków przetrwała wieki, aż do naszych czasów.
